Ekskluzywne apartamenty w zabytkowej kamienicy trafią na rynek za dwa lata
Inwestor porozumiał się ze wspólnotą mieszkańców, która pokryje część kosztów rewitalizacji historycznej kamienicy przy Wilczej 22.
Zabytkowa kamienica przy Wilczej 22 odzyska dawny blask. Właściciel, firma Von der Heyden Group, razem ze wspólnotą mieszkaniową chce wiosną rozpocząć generalny remont. Budynek zostanie powiększony o jedno piętro. Na rynek trafi kilka luksusowych apartamentów.
Von der Heyden Group jest właścicielem czterech 100-metrowych mieszkań we frontowej części kamienicy. Pozostałe należą do mieszkańców zrzeszonych we wspólnocie. Zazwyczaj w takich sytuacjach trudno o porozumienie. Tym razem inwestorowi udało się przekonać sąsiadów, że remont to wspólny interes. Wspólnota pokryje część kosztów inwestycji, która pochłonie 4 mln euro.
Przed wojną kamienica z 1884 r. była wymieniana w przewodnikach po stolicy. Opisywano ją jako przykład francuskiego neoromantyzmu - wspomina profesor Henryk Samsonowicz, mediewista. Kamienica należała do jego rodziny, a on sam do dziś mieszka przy Wilczej 22. - Gdy zaczęła się wojna, przenieśliśmy się z III piętra, niżej do dziadków. Tego samego dnia w nasze mieszkanie trafił pocisk - wspomina. W czasie okupacji uczestniczył w tajnych kompletach, które odbywały się w... rodzinnym salonie. Spotykali się na nich późniejsi żołnierze batalionu "Zośka".
Dziś budynek jest w opłakanym stanie. Przechodniów osłania prowizoryczny daszek, bo z elewacji spadają ozdobne cegły. Profesor Samsonowicz z niecierpliwością czeka na remont. - Widać jeszcze ślady dawnej świetności. Po wojnie na schodach stały rzeźby chłopców, którzy trzymali lampy oświetlające stopnie. Ogromne lustro na półpiętrze też przetrwało walki. Stłukł je potem jakiś pijak - mówi z żalem profesor.
By inwestycja się opłaciła, inwestor chce dobudować jedno piętro i użytkowe poddasze. - W ten sposób uzyskamy przestrzeń, w której zaaranżujemy od 3 do 6 dwupoziomowych mieszkań - tłumaczy Agnieszka Szywała, która koordynuje projekt. - Choć kamienica ma ponad 120 lat, była dobrze utrzymana, dlatego remont nie wymaga ingerencji w konstrukcję. Nie zmieni się też układ istniejących pomieszczeń -zapewnia Szywała. Inwestor zrezygnował z budowy podziemnego parkingu, choć obniży to wartość mieszkań.
Miasto wydało już pozwolenie na budowę. Konserwator zabytków zgodził się na remont i nadbudowę. Właśnie kończą się prace nad projektem budowlanym. Prace ruszą wiosną. - Zaczniemy od nadbudowy. Od strony podwórka do klatki schodowej dostawimy szyb windy. Dopiero potem konserwatorzy zajmą się elewacją - tłumaczy inwestor.
W całym projekcie jest jeden niecodzienny element. Na elewacji zachował się napis "Dom sprawdzony. Min nie ma". To pozostałość z pierwszych dni po wojnie, gdy kamienice były zaludniane przez powracających z tułaczki mieszkańców. W domach czaiło się niebezpieczeństwo - miny i niewypały z Powstania Warszawskiego. Tam, gdzie I je usunięto, saperzy zostawiali takie napisy. Ten przy Wilczej, choć ledwie widoczny, jest jednym z niewielu zachowanych. Czy zniknie w czasie remontu? - Zawsze zwracamy uwagę na historyczne detale. Będziemy rozmawiać o napisie i ocenimy jego wartość z historykami. Decyzję podejmiemy ze wspólnotą mieszkańców - zapewnia. Kinga Konińska, rzecznik inwestora.
Remont frontowej części kamienicy to pierwszy etap inwestycji. Von der Heyden Group chce remontować także oficyny, w których też ma mieszkania. Formalnie to jednak osobne działki i osobne budynki. Działają w nich także inne wspólnoty. - Liczymy, że przykład współpracy z mieszkańcami z frontowej części przekona pozostałych do kooperacji z nami. Mamy nadzieję, że razem stopniowo wyremontujemy cały kompleks - twierdzi Agnieszka Szywała.
