Dlaczego ta strona nie wyglada tak jak powinna?
Twoja przegladarka nie akceptuje styli - masz ją prawdopodobnie niezbyt aktualna.
Aby obejrzec ta strone poprawnie, uaktualnij swoja przegladarke. Oto kilka przydatnych adresow przegladarek:
"Kamienica z saperskim graffiti", Gazeta Wyborcza

Spod warstw brudu i starej farby na ścianie kamienicy przy Wilczej 22 wychodzi historia. Namalowane litery układają się w wiadomość: "Dom sprawdzony, min nie ma"

Takich napisów na warszawskich murach były kiedyś setki. Na początku 1945 r. pozostawiali je saperzy szukający min i niewypałów. Do dziś w całym mieście przetrwało jedynie kilka. Są m.in. na Szpitalu Dziecięcym przy Litewskiej i kamienicy przy Narbutta 5. Ten przy Wilczej zauważyła nasza czytelniczka Agnieszka Zagórska.

- Od lat oglądam stare budynki. Szukam ciekawych detali. To moja pasja - przyznaje.

Litery dostrzegła na froncie eklektycznej kamienicy z 1880 r. Na lewo od bramy, na boniowaniu między oknami parteru.

- Napis jest niewyraźny. Żeby go odczytać, musiałam przejść na drugą stronę ulicy - mówi Agnieszka Zagórska.

Trzypiętrowy dom przy Wilczej 22 zwraca uwagę wystrojem architektonicznym fasady. Mimo dewastacji przez kwaterunek zachował na froncie ceramiczne kafelki, ozdobne obramienia okien i hermy dźwigające wykusze. Niegdyś budynek należał do rodziny prof. Henryka Samsonowicza, wybitnego historyka mediewisty.

- Naszą własnością był od 1905 albo 1906 r. Szczęśliwie przetrwał wojnę. W końcu lat 40. udostępniliśmy lokale na sale wykładowe Uniwersytetu Warszawskiego. Kamienicę odebrano nam dopiero w 1950 r. - mówi prof. Samsonowicz.

Profesor dokładnie pamięta napis na ścianie budynku.

- Gdy wróciłem do Warszawy w marcu 1945 r., litery były jeszcze świeże. Podobnych napisów widziało się dookoła bardzo dużo - wspomina.

W latach 90. kamienica wróciła do rodziny Samsonowiczów, która ją sprzedała. Obecnym właścicielem domu jest międzynarodowa firma deweloperska Von der Heyden Group. Zamierza przeprowadzić gruntowną renowację budynku i podwyższyć jego poddasze. Projekt zaakceptował już wojewódzki konserwator zabytków.

- Jeszcze nie wiem, kiedy rozpoczniemy remont. Nie wiem też, czy pozostawimy ten napis. Dom jest pod opieką konserwatora i wszystko będziemy z nim konsultować - zapewnia Agnieszka Szywała z Von der Heyden Group.

Wojenne napisy coraz częściej traktuje się jak zabytki. Saperskie graffiti "Sprawdzono, min nie znaleźlim" przy Wawelskiej 60 i Grójeckiej 41 zostało kilka lat temu zabezpieczone. Pod ochronną płytą z pleksi znalazł się też wizerunek swastyki na szubienicy z 1942 r. na ścianie domu w al. Niepodległości 130.

- Projektu remontu jeszcze nie widziałam. Jeśli napis na elewacji nie będzie raził, mógłby tu pozostać. Tak czy inaczej trzeba zrobić jego dokumentację - mówi Agnieszka Kasprzak-Miler z Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków.

- Takie inskrypcje mają czasem dużą wartość. Z drugiej strony "Trzeba z żywymi naprzód iść...". Nie mam nic przeciwko uratowaniu tego napisu, ale decyzja należy do obecnego właściciela domu - zaznacza prof. Henryk Samsonowicz.


Gazeta Wyborcza - 13 lipiec 2007

 
main page | VdHG archives | site map | print