Dlaczego ta strona nie wyglada tak jak powinna?
Twoja przegladarka nie akceptuje styli - masz ją prawdopodobnie niezbyt aktualna.
Aby obejrzec ta strone poprawnie, uaktualnij swoja przegladarke. Oto kilka przydatnych adresow przegladarek:
''Na miejscu cenzury'', Architektura

Przewrotnym żartem jest nazwa budynku wzniesionego na miejscu dawnego gmachu cenzury - Liberty Corner - róg wolności.

Wiele pracy kosztowało projektantów z pracowni PRC Architekci doprowadzenie do ostatecznego kształtu elewacji biurowca u zbiegu ulic Mysiej i Brackiej w Warszawie. Na spotkaniach z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków uzgadniali kolejne wersje detalu architektonicznego. Szczególną uwagę poświęcili formie konsol obiegających budynek na poziomie pierwszego piętra. Nieprzypadkowo - w konsolach zapisany został bowiem nie tylko rytm elewacji, ale też historia tego miejsca.

Monumentalny gmach to obiekt nowej generacji zarówno jakością wykończenia, klasą architektury zewnętrznej, jak i standardem góruje nad większością nowych realizacji biurowych w Polsce. Jest to obiekt klasy A+ łączący funkcję komercyjnego biurowca do wynajęcia z siedzibą własną korporacji i funkcją użyteczności publicznej - mieści bowiem biura i redakcje Polskiej Agencji Prasowej.

Gmach składa się z dwóch niezależnych części. Pierwsza, nieco mniejsza, od strony ulicy Brackiej jest nową siedzibą PAP-u. Druga to biurowiec do wynajęcia firmy Von der Heyden Group. Zaprojektowano w nich osobne hole, klatki schodowe, szyby windowe (umieszczone w tym samym rdzeniu) i systemy instalacyjne. Wspólny jest podziemny garaż na 75 aut. Spoglądając na elewację dość łatwo odczytać miejsce, w którym kończy się siedziba Polskiej Agencji Prasowej, a gdzie znajduje się biurowiec. Podział części jest czytelny, zwłaszcza że ponad wejściami w kamieniu wyryto napisy - równie wyraziste, jak w inspirowanych antykiem modernistycznych budynkach lat trzydziestych.

Biurowiec stanął w miejscu szczególnym. Do niedawna wznosił się tu budynek złowieszczego peerelowskiego Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Przewrotnym żartem, wciąż łatwym do odczytania jest nieco pretensjonalna nazwa nowego obiektu - Liberty Corner - róg wolności. Gmach cenzury zburzono. I chociaż był on niefunkcjonalny, jego architektura frapowała. Nieistniejący już budynek zaprojektował Marcin Weinfeld, twórca między innymi najwyższego przedwojennego drapacza chmur w Polsce - wieżowca Prudential w Warszawie. Weinfeld po wojnie łatwo zmienił stylistykę projektowanych przez siebie budynków na socrealistyczną, a ten na Mysiej otrzymał elewacje wyraźnie inspirowane renesansem. Pojawiły się tu kamienne edicule i portale, zaś najważniejszym elementem kompozycji fasad był pas konsoli ciągnący się przez długość pierwszego piętra i dźwigający wyższe partie budynku. Konsole, sprawiające z daleka wrażenie kamiennych, wymurowano z cegły. Gmach był fragmentem większego zespołu tworzącego pierzeje ulic Brackiej i Mysiej. Po rozebraniu części mieszczącej niegdyś cenzurę do dziś przetrwały boczne skrzydła kompleksu. Nowy budynek znacznie ponad nie wyrasta. Zgodnie z wymogiem konserwatorskim całość pozostała spięta rytmem konsoli - powtórzonych w zmodyfikowanej wersji w nowym biurowcu. Konsole są tym razem kamienne, różnią się kształtem od tych zaprojektowanych przez Weinfelda. Jednak fundamentalna różnica polega na tym, że nie pełnią one funkcji konstrukcyjnej, lecz są rodzajem dekoracji naklejonej na żelbetowy monolit. Z jednej strony tworzą zapis historyczny miejsca, z drugiej zaś stanowią główny element kompozycji architektonicznej reprezentacyjnych elewacji.

Kwestią zasadniczą jest konstrukcja biurowca - wsparta na wewnętrznym rdzeniu i ażurowych, monolitycznych, betonowych ścianach zewnętrznych pozwoliła wyeliminować podpory we wnętrzach. I chociaż idea ta nie jest nowatorska, to wraz z biurowcem w Alejach Ujazdowskich 10 autorstwa architekta Stanistawa Fiszera z zespołem są to pierwsze tego typu budynki w Polsce. Według Piotra Tarczyńskiego z biura projektowego Buro Happold ten typ konstrukcji jest bardzo skuteczny, gdy konieczne jest stosowanie stosunkowo cienkich stropów, a tak z reguły bywa przy ograniczaniu wysokości obiektu. Przy zaprojektowanej w ten sposób konstrukcji nie można było wtopić konsol głęboko w mur - tak jak to miało miejsce w budynku dawnej cenzury, ani zachować dolnych partii rozebranego gmachu. Na szczęście w miejscu zburzonego budynku powstał nowy, który jakością kamiennych elewacji przewyższa niemal wszystko, co wzniesiono w Polsce po roku 1939.

Kamienne fasady to prawdziwy popis, tak umiejętności i szacunku projektantów do materiału, jak i wysokiej świadomości inwestorów, którzy nie dążyli do obcinania budżetu inwestycji. Przyglądając się kamiennym elewacjom trudno oprzeć się wrażeniu, że architekci bawili się w rozwiązanie najdrobniejszych szczegółów. Całość, spójna i klarowna, składa się bowiem z setek elementów. Oglądamy tu piaskowiec szlifowany, nacinany, łupany. Płyty gładkie i w prążki. Jak tłumaczy główny projektant architekt Andrzej Jurkiewicz na elewacjach znalazło się ponad czterysta różnych formatów kamienia. Każdy element jest jednak przemyślany. Każdy ma swoje miejsce. Formy otworów okiennych, narożne okna o szybach bez szprosów, do tego ramy z cedru kanadyjskiego, balustrady ze stali nierdzewnej i przezroczystego szkła, wraz z przemyślaną iluminacją całości - sprawiają, że elewacje, choć ponadczasowe w swej kamiennej monumentalności, są wyraźnie osadzone we współczesności.

Jasny kamień jest znakomicie uzupełniany przez ciepłą barwę stolarki. Jedynie elewacje dwóch ostatnich kondygnacji - licowane szarozielonkawym piaskowcem - w pochmurne dni giną na tle stalowego nieba. Niewiele jest słabych punktów tego budynku. Na pewno jest za wysoki w stosunku do otoczenia, choć jego wysokość jest zbliżona do wysokości monumentalnego gmachu BGK autorstwa Rudolfa Świerczyńskiego przy Mysiej oraz budynku Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej przy ulicy Nowogrodzkiej, a pozostałe skrzydła dawnego gmachu projektu Weinfelda, a także sąsiednie kamienice przy Nowym Świecie 5 i 7 mają być w przyszłości nadbudowane. Niestety ostatnia, techniczna kondygnacja widoczna jest ponad dachami kamienic zamykających północną pierzeję placu Trzech Krzyży. Architekci starali się zrekompensować ten efekt przez obłożenie południowej ściany kamieniem i ożywienie jej oknami. Nawet ślepy szczyt nad dachem domu przy ulicy Brackiej uzyskał delikatne podziały architektoniczne, a jego narożnik ujmują kamienne ciosy.

Reliktem dawnego gmachu cenzury są nie tylko konsole, ale i bardziej efektowne detale, w dodatku autentyczne, bo wyjęte z elewacji zburzonego budynku. Znalazły się one w głównym, dwukondygnacyjnym holu wejściowym od ulicy Mysiej. Wnętrze zadziwia surowością. Niczym w sali muzealnej, ściany służą za tło dla ekspozycji dwóch dawnych portali wiodących do budynku cenzury oraz ogromnej kamiennej ediculi wyjętej z elewacji. Ten ostatni element, zamontowany w specjalnej, stalowej ramie utracił dawną funkcję. W nowym miejscu zamienił się w ornament stanowiący rodzaj tła dla lady recepcyjnej. Odkuty z piaskowca kontrastuje ze ścianami ułożonymi z maleńkich ciosów marmuru Boticino. Wysoki standard wykończenia obowiązuje w stosunkowo niewielkich, wspólnych pomieszczeniach oraz staranie wykończonych holach windowych - o ścianach wyłożonych białym łupkiem Albino Waiss oraz panelami z drewna wenge. Wnętrza biur, w których dzięki monolitycznej konstrukcji budynku zrezygnowano z podpór są ogromnymi przestrzeniami pozwalającymi na dowolną aranżację. Wymogi konserwatorskie dotyczące kształtu okien spowodowały, że na niższych piętrach brakuje nieco światła. Wydaje się, że Liberty Corner już teraz ma zapewnione miejsce w historii architektury polskiej. I to co najmniej z dwóch powodów: nowatorskiej w naszych warunkach konstrukcji oraz dzięki niezwykłym elewacjom. I chociaż obecnie projektowane są już obiekty o zbliżonych szkieletach konstrukcyjnych, to na kolejną, tej klasy kamienną elewację chyba przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Jerzy S. Majewski



Założenia autorskie

Budynek postawiony został w dość chybotliwej przestrzeni ulic Mysiej i Brackiej zdefiniowanej przez realizacje zróżnicowane wysokościowo, stylistycznie, czasowo, ale tworzącej wartościową całość.Obiekt zupełnie nowy i inny mógłby zaburzyć istniejący porządek. Dlatego elewacje projektowano wykorzystując spokojną, osiową kompozycję, odwołując się do najbliższego sąsiedztwa (podział okien, wysokości gzymsów, pas konsoli) i wtapiając budynek w otoczenie. Uwagę skupiono na detalu, który powoduje zmianę odbioru budynku w zależności od perspektywy i pory dnia. Ściany zewnętrzne zostały zaprojektowane bez podcięć i uskoków. Była to konsekwencja i jednocześnie element umożliwiający uzyskanie we wnętrzach powierzchni całkowicie pozbawionej słupów. Przy zastosowanym sprężeniu stropów o rozpiętości od 11 do 16 metrów uzyskano maksymalnie ustawne powierzchnie, umożliwiające dowolne aranżacje przez przyszłych użytkowników. Głównym założeniem kształtującym wnętrza było stworzenie przestrzeni przyjaznej, niezdominowanej przez technologię. Zarówno w elewacjach, jak i we wnętrzach starano się ograniczać posługiwanie się nowinkami technicznymi do rozwiązywania problemów instalacyjnych i konstrukcyjnych.

Atmosferę wnętrz definiują ciepła kolorystyka i naturalne, częściowo niewykończone materiały. Zastosowano łupek kamienny z jego fakturą, nieszlifowaną okładzinę z drobnych pasków marmurowych i ramy okien o naturalnym kolorze oraz zapachu cedru kanadyjskiego. Efekt wzmacnia specjalnie zaprojektowana grafika drukowana na szybach barierek i okładzinach ściennych.

Andrzej Jurkiewicz
PRC Architekci Sp. z o.o.



On site of the Censorship Office

The monumental building constructed at the intersection of streets Mysia and Bracka in the very center of Warsaw belongs to the luxurious A+ class. It is functionally divided into two parts. The first part, somewhat smaller, houses the offices of the Polish Press Agency PAP, the most important agency of this kind in Poland, which until now was located in the neighboring Home Economy Bank, built in the 1930s according to a design by Rudolf Świerczyński. The other part is a Von der Heyden Group office building with rentable space. The clearly separate parts have their own lobbies, staircases, elevator shafts (located in the same tower), services and underground parking garage for 75 cars.

The location of the building is quite particular. Up to the I 990s it was the site of the gloomy Censorship Office building constructed in 1950 after Marcin Weinfeld's design. It was demolished but the side wings remained; the new building is much taller. The entire complex is unified by the rhythm of consoles, according to the conservation principles repeated in the new building in a modified version. Their function is no longer tectonic, but purely decorative. The tensioned structure of the office building supported by an inner core and openwork monolith concrete outer walls made it possible to make do without internal supports. The stone elevations, though composed of hundreds of relief elements, are harmonious and clear-cut.

 
main page | VdHG archives | site map | print