Polepsza się sytuacja zabytkowych warszawskich budowli. Inwestorzy zaczynają doceniać ich wartość, a służba konserwatorska chroni coraz skuteczniej. – W ostatnim roku nie obyło się bez porażek, ale są też sukcesy - mówiła wczoraj Ewa Nekanda - Trepka, szefowa biura stołecznego konserwatora zabytków.
Podczas spotkania z dziennikarzami na tarasie Ratusza przy placu Bankowym podsumowała działalność w 2006 r., który dla stołecznej służby konserwatorskiej był przełomowy. - Przejęliśmy wszystkie planowane kompetencje od konserwatora wojewódzkiego. Do niego należy już tylko wpisywanie obiektów do rejestru, ale ich ochrona to nasze zadanie - twierdziła Nekanda-Trepka.
Najwięcej miejsca poświęciła Staremu Miastu, gdzie już niebawem zobaczymy pierwsze nowości. Na początku granice obszaru wpisanego na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO zostaną oznaczone słupkami, na których staną makiety Starówki wykonane z brązu. - Będzie można ich dotknąć, będą też opisane alfabetem Braila. Dzięki temu staną się dostępne dla niewidomych - powiedział Artur Zbiegiem z urzędu konserwatorskiego.
Na zlecenie urzędu powstaje także trójwymiarowy model Starego Miasta i jego otoczenia odtworzonego z dokładnością do 30 cm. Pozwoli to ocenić wpływ każdej nowej inwestycji w Śródmieściu na wygląd panoramy Warszawy. Gotowy jest też projekt zagospodarowania staromiejskich piwnic. Został złożony wraz z wnioskiem o dofinansowanie z tzw. Mechanizmu Norweskiego. - Doświadczeniami dzielą się z nami władze miasta Bergen, gdzie też są niezwykle ciekawe piwnice, które udostępniono zwiedzającym - mówi Zbiegiem.
Projekt zakłada m.in, że w dawnej kotłowni pod kamienicą przy Brzozowej 11 powstanie multimedialne Centrum Interpretacji Zespołu Zabytkowego, gdzie turyści będą mogli poznać historię powojennej odbudowy Starego Miasta i Zamku Królewskiego.
Zdaniem Ewy Nekandy - Trepki coraz lepiej układa się też współpraca z inwestorami. - Negocjacje z właścicielami Hali na Koszykach i kamienic przy Foksal 13 oraz 15 toczą się w dobrym kierunku. Jedni i drudzy zmieniają właśnie swoje projekty. Hala zostanie odtworzona w oryginalnym kształcie, a kamienice nie będą wyburzane - ogłosiła. Dodała, że coraz rzadziej dochodzi do sytuacji, gdy inwestor chce wyburzyć zabytkowy obiekt. - Urzędnicy coraz lepiej rozumieją, że o inwestycjach decyduje rachunek ekonomiczny, a my staramy się szanować historię tego miasta - mówi Sven von der Heyden, prezes VDH Group, firmy, która lada dzień ma zacząć rewitalizację kamienicy przy Wilczej 22. Trwa także walka o pałac Bruhla na Młocinach, który został przez właściciela doprowadzony do ruiny. - Lada dzień wydamy nakaz przeprowadzenia remontu, a jeśli się do niego nie zastosuje, zajmiemy hipotekę i zrobimy to na jego koszt - zapowiedziała Ewa Nekanda-Trepka.
Przyznała jednak, że nie wszystko się udało. - Straciliśmy Supersam i Dworzec Pocztowy przy Żelaznej. Ostatnio zaskoczyły nas rozbiórki willi przy Morskim Oku i na Starych Bielanach.
