Dlaczego ta strona nie wyglada tak jak powinna?
Twoja przegladarka nie akceptuje styli - masz ją prawdopodobnie niezbyt aktualna.
Aby obejrzec ta strone poprawnie, uaktualnij swoja przegladarke. Oto kilka przydatnych adresow przegladarek:
Listy do Redakcji "Kuriera Warszawskiego"

Szanowna Redakcjo,

 

To dobrze, że w nr. 1/2008 "Kuriera War­szawskiego" przypomniano dom przy ul. Wil­czej 22 należący długie lata do rodziny Samso­nowiczów, a obecnie do Svena von der Heyden, który z wielkim nakładem kosztów odre­staurował zabytkowy obiekt. Swego czasu wy­najmowałem w nim lokum jako student histo­rii sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, co usposabia do bardziej osobistej refleksji. Jeszcze w dekadzie lat osiemdziesiątych fasada budynku posiadała kuriozalny, jak na ów czas, napis: MIN NIE MA, co wzbudzało znaczne zainteresowanie przechodniów. Mimo zniszczeń wojennych i długiej doby "komunal­nego administrowania", kamienica nosiła zawsze Ślady dawnej Świetności. Warto przypomnieć, że zawdzięczała ją ona swemu wy­bitnemu projektantowi Karolowi Kozłowskiemu (1847-1902), war­szawskiemu architektowi wykształconemu w Paryżu i Wiedniu, któ­ry w naszej stolicy, prócz wykwintnych domów mieszkalnych, pozo­stawił m.in. budynek panoramy na ul. Karowej czy wspaniały gmach Filharmonii (1900-01) przy Jasnej, będący jednym z najbar­dziej olśniewających przybytków kultury w Polsce, do czasu jego zniszczenia w Powstaniu. Kozłowski specjalizował się zresztą po­niekąd w tego rodzaju realizacjach, czego dobrym przykładem są zachowane teatry w Lublinie i Mińsku Litewskim.

 

Dom przy ul. Wilczej 22 stał się własnością antenatów profesora Henryka Samsonowicza w 1905 r, gdy nabył go dziadek ze strony matki wybitnego historyka - hrabia Henryk Korwin-Krukowski, skądinąd też profesor, związany z krakowską AGH.

 

Ulica Wilcza była matecznikiem wielu znanych ludzi świata na­uki i kultury. W modernistycznej kamienicy pod numerem 8 miesz­kał nie mniej znany przedstawiciel nauk historycznych - Aleksan­der Gieysztor. Profesora tego, prezesa PAN, zwanego przez żeńską społeczność - z racji jego niewątpliwej urody - "pięknym Olem", wi­dywało się głównie we wschodnim odcinku ulicy, w pobliżu Al. Ujaz­dowskich, którymi przez pl. Trzech Krzyży często podążał on w stronę Uniwersytetu. Pod numerem 15 mieszkał Jerzy Wasowski z Kabaretu Starszych Panów, a pod 12 przed laty Bolesław Prus, którego postać patronuje chyba jakoś do dziś dobremu warszaw­skiemu duchowi tej ulicy.

 

Dr Tomasz Grygiel

 
inicjo | VdHG archives | mapa del sitio | imprimir